Swoją przygodę z tworzeniem naturalnych kosmetyków i mydeł rozpoczęłam od świec sojowych. Nie pamiętam dokładnie jak to się stało i czym mnie tak urzekły ale były wtedy idealną odpowiedzią na potrzebę wejścia do zielonego świata. Bajecznie proste do zrobienia, można wykazać się artystyczną kreatywnością a przede wszystkim są zdrowe.

Świece, które najczęściej spotykacie w sklepach wytworzone są z parafiny otrzymywanej z pochodnych ropy naftowej. Badania wykonane przez American Chemical Society pokazują, że przy spalaniu parafiny wydzielają się benzen lub toluen (substancje rakotwórcze i toksyczne dla układu oddechowego, krwionośnego i rozrodczego).

Te informacje wystarczyły, żeby z mojego domu zniknęły świece parafinowe a pojawiły się świece sojowe. Palą się dłużej niż świece parafinowe i wydzielają lekki, naturalny zapach. Z czasem zaczęłam je przyozdabiać płatkami kwiatów oraz dodawać olejki dla zapachu. Dość długo eksperymentowałam z grubością knota i sposobem jego przygotowania. Sprawdzałam również świece sojowe w pojemnikach i bez nich.  Teraz to jedyne świece, które mam w domu i którymi obdarowuję bliskich. świece sojowe z płatkami kwiatów

Świece sojowe do masażu

Z wosku sojowego można również wykonać świece sojowe do masażu – możesz przeczytać o nich tutaj.

Świece sojowe z płatkami kwiatów wykonujemy na warsztatach i są to najbardziej pachnące i kolorowe warsztaty, które prowadzę  🙂 świece sojowe z płatkami kwiatów 

Do wykonania świecy sojowej z płatkami kwiatów będziecie potrzebować:

– wosku sojowego

– knota

– blaszki mocującej (ja nie używam bo są dość drogie i można się doskonale bez nich obejść)

– pojemnika lub słoika, w którym będzie świeca

– płatków kwiatów

– olejku eterycznego lub zapachowego

 

Wosk sojowy pozyskiwany jest z oleju sojowego. Kupując, zwracajcie uwagę, żeby był to wosk pochodzący z soi z upraw ekologicznych, wolnych od modyfikacji genetycznych. Rzetelny sprzedawca będzie miał to napisane. Wosk kupuje się w płatkach lub granulkach (pastylkach) a cena za 1 kg to około 30 zł. świece sojowe z płatkami kwiatów

Knot – z nim eksperymentowałam najdłużej. Pierwszy, kupiony w sklepie pszczelarskim okazał się zbyt cienki i gasł szybko – płomień ledwie się żarzył. Teraz używam knotów bawełnianych o grubości średnicy od 4 do 6 milimetrów i są idealne. Na zdjęciach możecie zobaczyć właśnie knot 6 milimetrowy.

Pojemnik – jakikolwiek, który sobie wymyślicie. Osobiście wolę szklane pojemniki (zbędnego plastiku w domu nie mam już prawie w ogóle). Jeżeli chcecie świecę sojową bez pojemnika (wolnostojącą) użyjcie foremek silikonowych – gotowe świece wysuną się z nich bez problemu.

Płatki kwiatów – tu możecie popisać się swoją wyobraźnią i kreatywnością. Pamiętajcie tylko, że płatki nasiąkają woskiem i opadają na dno. Poniżej opisałam jak w prosty sposób sprawić, żeby płatki były na górze Waszej świecy oraz nie spalały się w niekontrolowany sposób wraz z woskiem.

Olejek eteryczny lub zapachowy – do świec sojowych zwykłych (w odróżnieniu do świec do masażu) używam olejków zapachowych. Są tańsze niż eteryczne ale nadal powinny być to olejki zapachowe dopuszczone do kontaktu ze skórą. W ostateczności możecie użyć zapachów do kominków, ale z naturalnością mają mało wspólnego.

Barwniki do świec – nie używam. Wolę przepiękny, biały kolor świecy.

 

Zaczynamy  🙂

  1. Wosk sojowy rozpuszczamy w kąpieli wodnej.

Możecie użyć zwykłego słoika włożonego do garnka z ciepłą wodą, możecie też wykorzystać plastikową miską. Optymalna temperatura to pomiędzy 50 a 90 stopni Celsjusza. Nie musicie oczywiście sprawdzać termometrem, w momencie gdy wosk się rozpuści wyłączcie po prostu grzanie. Zauważyłam, że wosk jest najlepszy do wlewania gdy przez chwilę ostygnie. Szybciej stygnie a poza tym nie rozpuszcza warstw wosku już wlanych do pojemnika.

Dla świecy o pojemności pojemnika 200 ml używacie około 250 gram płatków wosku sojowego. Jeżeli zabraknie możecie rozpuścić trochę więcej, jeżeli zostanie użyjecie do kolejnej świecy.

  1. Odmierzamy długość knota bawełnianego

Knot powinien być o 1-2 cm dłuższy, niż wysokość Waszego pojemnika. Ucięty knot wkładacie do rozpuszczanego wosku sojowego. Musi nasiąknąć woskiem żeby się palił, inaczej będzie się dymił bez pięknego płomienia. Pamiętajcie o doborze grubości knota do średnicy Waszej świecy. Knot moczycie w wosku dobre 10 min, a następnie wyciągacie i przeciągacie między palcami, żeby zebrać nadmiar wosku. Wosk utwardzi tez knot i będzie łatwiej go przymocować do świecy.

Świece sojowe do masażu

  1. Umieszczamy knot w pojemniku

Nie stosuję blaszek metalowych do przymocowywania knota więc musiałam wymyślić inny sposób, żeby knot stał prosto. Do pojemnika należy wlać 2-3 cm wosku i poczekać, aż zastygnie – w lodówce idzie bardzo szybko. Następnie odmierzacie środek i patyczkiem drążycie dziurkę. W tę dziurkę wkładacie knot i ponownie zalewacie 1 cm wosku. Ciepły wosk spowoduje, że knot stanie się z powrotem elastyczny i giętki. Jeżeli tak się stanie, podeprzyjcie go patyczkami (lub ołówkiem). Czekacie aż zastygnie. Można ponownie włożyć do lodówki.

Świece sojowe do masażu      Świece sojowe do masażu

  1. Dolewamy olejku zapachowego

Olejek zapachowy (lub eteryczny) dodaje się gdy temperatura wosku jest niska, inaczej zapach będzie znacznie osłabiony. Można to poznać po tym, że wosk zaczyna zastygać na ściankach naczynia. Jeżeli robicie świece tylko jednozapachowe możecie olejek dodać bezpośrednio do naczynia, w którym wosk był rozpuszczany. Ja na ogół robię kilka świec na raz, w różnych zapachach więc dodaję olejek do docelowego pojemnika. Na świecę o pojemności 200 ml używam 10-15 kropli zapachu. Nie więcej bo zapach będzie zbyt intensywny.  Pamiętajcie również, że niektóre olejki zapachowe wykonywane są na bazie alkoholu. Połączenie alkoholu i otwartego ognia – sami wiecie 😉

Wykonując świecę z obrzeżkiem kwiatowym (patrz niżej) podzielcie ilość zapachu na dwie części – pierwszą część wlewacie teraz, pozostałą dopiero przy kończeniu świecy.

  1. Dosypujemy płatków kwiatów

Jeżeli Wasza świeca ma mieć płatki kwiatów również w środku świecy, dolewacie wosku do połowy wysokości pojemnika i czekacie, aż wosk zastygnie. Następnie wsypujecie płatki kwiatów i delikatnie zalewacie małą ilością wosku – tak tylko, żeby przykryły kwiaty. Płatki kwiatów w białym wosku będą prawie niewidoczne więc dla uzyskania obrzeżka kwiatowego, przesuwacie je delikatnie patykiem do ścianek naczynia. Odsunięcie płatków kwiatów od knota spowoduje tez, że nie będą się paliły w niekontrolowany sposób podczas spalania świecy. Na tym etapie nie ruszacie już pojemnika i czekacie aż samoistnie zastygnie (chyba, że  nie macie problemu z trzęsącymi się rękami i możecie przetransportować świecę do lodówki – mi się to nie udaje  🙂 )

Jeżeli świeca ma mieć tylko płatki na górze, wlewacie wosk do końca i czekacie aż lekko zastygnie. Kwiaty wsypane do gorącego wosku opadną na dno i nie będzie ich widać. Pamiętajcie o odsunięciu płatków od knota.

Świece sojowe do masażu     Świece sojowe do masażu

 

Świece sojowe do masażu

Czekamy aż wosk ostygnie. Gotowe 🙂  świece sojowe z płatkami kwiatów

Świece sojowe do masażu

 

Kilka uwag: świece sojowe z płatkami kwiatów

  • Jeżeli w Waszej świecy pojawią się dziurki oznacza to, że używany rodzaj wosku był za twardy lub za szybko wlewaliście zbyt gorący wosk. Wykonując świecę pierwszy raz, zostawcie sobie troszkę wosku – będziecie mogli dziurki zalać pozostałym woskiem.
  • Świeca o pojemności 200 ml powinna wystarczyć na około 20 godzin palenia.
  • Gotowa świeca powinna odpocząć minimum 12 godzin przed pierwszym zapaleniem. Pozwólcie jej zastygać w temperaturze pokojowej.
  • Przed pierwszym i każdym paleniem należy przyciąć knot. Dzięki temu płomień świecy będzie spokojny.
  • Świecę gasimy przez jej przyciskanie palcami, a nie zdmuchiwanie  🙂 świece sojowe z płatkami kwiatów

Dla inspiracji pokazuję Wam kilka z moich poprzednich świec oraz tych zrobionych przez Dziewczyny na warsztatach. Zachęcam też do przeczytania jak zrobić świecę sojową do masażuświece sojowe z płatkami kwiatów

Świece sojowe do masażuŚwiece sojowe do masażu

Świece sojowe do masażu

Newsletter
Zapisz się na newsletter “Jestem zielona” i jako pierwsza otrzymuj informacje o terminach warsztatów kosmetycznych i mydlarskich, najnowszych odcinkach podcastu Jest Zielono oraz proste przepisy na naturalne kosmetyki.
Dziękuję za zapisanie się na mój newsletter. Został jeszcze jeden krok, potwierdź proszę swój adres e-mail. Szczegóły znajdziesz w przesłanej wiadomości.
Podanie swoich danych jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na przetwarzanie ich w celu otrzy­my­wa­nia new­slet­tera oraz informacji handlowych o blogowych produktach, np. warsztatach.
Don't miss out. Subscribe today.
×
×
WordPress Popup

Pin It on Pinterest

Share This